
Dziesięć lat temu glina miała być dla Małgosi po prostu sposobem na relaks. Szybko okazało się jednak, że samo toczenie, skupienie na materiale i obserwowanie, jak z kawałka gliny powstaje naczynie, pochłania ją bez reszty. Zaangażowała się w ceramikę na sto procent. Dziś jako Małgosia, a dla niektórych po prostu Maugo, tworzy własne naczynia i dzieli się wiedzą, która przez lata stała się ważną częścią jej codzienności.
Doświadczenie zdobywała w jednej z warszawskich szkół ceramiki, gdzie poznała nie tylko pracę przy kole, ale też tajniki prowadzenia pracowni, wypałów i technologii ceramicznej. Z czasem zrobiła kolejny krok i otworzyła własne miejsce. W pracy ważne są dla niej autentyczność, radość i pokora, a duże doświadczenie ceramiczne łączy z przygotowaniem trenerskim. Dzięki temu potrafi przekazywać konkretną wiedzę, jednocześnie uważnie obserwując, czego potrzebuje osoba, z którą pracuje.
Jej pracownia MAU mieści się w suterenie przedwojennej kamienicy na Starym Mokotowie. Stare cegły, ślady czasu i nierówności są Małgosi bliższe niż nowoczesne, sterylne wnętrza. Sama nazwa również dobrze oddaje klimat tego miejsca: powstała od imienia Małgosia, w którym „ł” zamieniło się w „u”. Dopiero później Maugo odkryła, że japońskie „mau” oznacza łagodnie tańczyć, wirować – zupełnie jak glina na kole garncarskim. Szczególną dumę daje jej dziś widok własnych naczyń na stołach restauracji, gdzie szefowie kuchni podają na nich swoje dania.
Na warsztatach Małgosia prowadzi przez proces spokojnie i cierpliwie, dbając o swobodną, bezpieczną atmosferę także dla osób, które pierwszy raz dotykają gliny. Zależy jej, żeby uczestnicy nie tylko poznawali technikę, ale też mogli poczuć tę samą satysfakcję, która przed laty zatrzymała ją przy ceramice na dłużej. Radość z własnoręcznego stworzenia czegoś pięknego jest dla niej jednym z najważniejszych doświadczeń pracy z gliną – i właśnie tym chce się dzielić.
