Warszawa

maria monica london

Maria Monica London to autorski projekt modystki Moniki Ciesiełkiewicz. Pracownia od 4 lat mieści się w jej mieszkaniu, tuż nad brzegiem Tamizy. Z okna roztacza się widok na londyńskie centrum biznesu, a wewnątrz… to już zupełnie inny świat, rodem z Alicji w krainie czarów. Dookoła piętrzą się pudła z kapeluszami, jedwabne kwiaty, woalki i pióra, a na środku stół ugina się od drewnianych form do modelowania kapeluszy. Pracownia mieści się co prawda w Londynie, ale Monika organizuje swoje warsztaty także w Polsce. Całe szczęście!

Monika Ciesiełkiewicz zaczęła swoją przygodę prawie 30 lat temu. W 1992 r. ukończyła w Kaliszu szkołę modniarstwa, zdobywając dyplom czeladnika w tym zawodzie. Od tego czasu tworzy unikatowe nakrycia głowy. Los sprawił, że przeprowadziła się do Londynu i tam to się dopiero rozkręciło na dobre. Rozpoczęła pracę u boku guru świata kapeluszy – Philipa Treacy’ego. I zaczęła odkrywać ten zawód na nowo. Poznawała tajniki pracy przy kolekcjach couture, tworzyła kapelusze dla angielskiej rodziny królewskiej oraz wielu światowych gwiazd kina, mody i muzyki. Kapelusze wykonane przez Monikę noszą m.in.: Kate Middleton, Megan Markle, Lady Gaga, Demi Moore, Tina Turner czy Kate Moss. Od kilku lat Monika tworzy nakrycia głowy na indywidualne zamówienia, a także współpracuje z topowymi londyńskim modystkami, jak np. Jane Taylor.

Modniarstwo to zawód, który łączy w sobie pracę projektanta i rzemieślnika. Zawód, w którym praca wygląda dziś prawie tak samo jak 100 lat temu! Jednocześnie każdy sezon przynosi nowe odkrycie. Modniarstwa uczy się latami, ale każdy etap to naprawdę fascynujące przeżycie. Niestety dziś niewiele jest na świecie miejsc, gdzie można się z nim zapoznać. Jednym z takich wyjątków jest pracownia Moniki, która od kilku lat udziela indywidualnych lekcji i prowadzi warsztaty. Przekazywanie wiedzy i doświadczenia to jedna z misji Moniki. Jak sama mówi: “To dla mnie naprawdę wspaniale móc pokazać innym ten magiczny świat. Mieć swój udział w tym, by ten piękny zawód nie zaginął.”